|
Halina Cenglowa
Ostra Brama - dla każdego Polaka miejsce w Wilnie najważniejsze. Tu się śpiewa: „Obrono wielka miasta Giedymina/ Wilna całego pociecho jedyna/ W tej Ostrej Bramie obrona potężna/ Królowa Polski a Litewska Księżna”. Wokół ma dziękczynne wota. Ponad 14 tysięcy. Wśród nich srebrna tabliczka ze słowami: „Dzięki Ci Matko za Wilno”. Od Marszałka Piłsudskiego. Po zdobyciu Wilna przez polskie wojsko w niedzielę 27 kwietnia 1919 r., gdy wikary ostrobramski przemawiał z balkonu kaplicy, odpowiadał mu szloch tłumu klęczącego na ulicy, naoczny świadek zanotował: „Piłsudski stał oparty na szabli twarzą zwrócony do obrazu i łzy spływały mu spod nasrożonych brwi; stojący za nim gen. Rydz Śmigły twarz miał we łzach, a Belina Prażmowski płakał jak dziecko”.
Przyjeżdżamy tu, klęczymy i wpatrujemy się w Jej oblicze. A potem schodzimy w dół ku katedrze. Pierwszy przystanek - u św. Kazimierza, w jednym z najpiękniejszych kościołów barokowych Wilna. Tu św. Andrzej Bobola otrzymał święcenia kapłańskie, tu był kaznodzieją i spowiednikiem. W minionej epoce tu było muzeum ateizmu, w katedrze galeria obrazów, a u Bernardynów jakiś magazyn. Oczy chciwie wypatrują tego, co im najbardziej drogie. Ze wzruszeniem patrzymy na pamiątkowe tablice. Dwujęzyczne - po litewsku i niżej po polsku: „W tym budynku od 23 X 1823 do 21 IV 1824 był więziony wraz z innymi filomatami Adam Mickiewicz. Tu rozgrywa się akcja Dziadów część III”. To na terenie dawnego klasztoru Bazylianów, zamienionego dziś w ekskluzywny hotel. Autentycznej celi Konrada nie ma od bardzo dawna - nawet tej, która ją zastępowała. Latem minionego roku otwarto w pobliżu nową, ale sami Litwini mówią, że przypomina raczej kiosk z pamiątkami. W domu, w którym pisał "Grażynę", Mickiewicz ma muzeum powstałe jeszcze w drugiej połowie XIX w. Zaś przy ulicy Wielkiej 22 jest nad bramą tablica przypominająca, że z tego domu wyjechał 25 X 1824 r. zesłany do Rosji, opuszczając Wilno na zawsze. W Zaułku Bernardyńskim zatrzymuję się zawsze przed piętrowym budynkiem po lewej stronie, gdzie w przyokiennej wnęce widnieje wsparte na orle popiersie poety z napisem: "Tu mieszkał Juljusz Słowacki". Pamiątka przedwojenna, z 1927 r., gdy poetę chowano na Wawelu, o czym świadczy dawna pisownia jego imienia. To tu przez jedno z okien wpadł piorun zabijając ojczyma poety, dra Augusta Bécu, uwiecznionego w postaci Doktora z Dziadów części III. W tym domu mieszkał przed wojną znakomity malarz, Ferdynand Ruszczyc, a w pobliskiej kamienicy - Józef Ignacy Kraszewski. Teraz czeka nas wielkie przeżycie: koronkowa, gotycka św. Anna, podobno zbudowana z trzydziestu gatunków czerwonych cegieł. Tak piękna, że zawsze cytuje się tu zachwyconego Napoleona, który na dłoniach pragnął zabrać ją do Paryża. Co nie jednak przeszkodziło mu ulokować w tym kościele swoją jazdę. Ze św. Anną sąsiadują Bernardyni. Ufundowana przez Kazimierza Jagiellończyka świątynia, nękana przez pożary i obce wojska, przez pół wieku zamknięta i zdewastowana, od kilku lat dźwiga się ze zniszczeń, ale nawet teraz, mimo swej mizerii, zachwyca. Kościół dominikański św. Ducha zapamiętałam podczas nabożeństwa w Boże Narodzenie. Wypełniony po brzegi tłumem rodaków. Jedyny w mieście, w którym liturgia sprawowana jest wyłącznie po polsku. Tę wspaniałą, barokową świątynię nawiedził 5 września 1993 r. Jan Paweł II. Modlił się wówczas przed cudownym obrazem „Jezu ufam Tobie”, który teraz znajduje się w małym kościółku w pobliżu, za ochronną szybą. Nasz papież odwiedził także katedrę. Ogromna, majestatyczna, w której najwspanialsza jest kaplica patrona Wilna, św. Kazimierza Królewicza, powstała dzięki Zygmuntowi III Wazie i jego synowi, Władysławowi IV. W Katedrze wziął potajemnie ślub Zygmunt August z Barbarą Radziwiłłówną. Szczątki obu żon ostatniego Jagiellona spoczywają w podziemnych kryptach. Na tyłach katedry Litwini rekonstruują Dolny Zamek z czasów Jagiellonów. Za Wilią rosną wysokościowce, o których miejscowi mówią z dumą: nasz Manhattan. Co mi tam Manhattan, ja wracam na Starówkę. Ale przez Antokol. Bo być w Wilnie, a nie być u św. Piotra i Pawła - niepodobna. Ufundował go wielki hetman litewski Michał Pac. Wnętrze jest olśniewające. Przez osiem lat trzystu rzemieślników pod kierunkiem włoskich rzeźbiarzy stworzyło arcybogatą dekorację stiukową. Stanowi ją ponad dwa tysiące postaci ludzkich z historii Wilna i Polski, z Nowego Testamentu i z żywotów świętych. Kiedyś nadreptawszy się w Wilnie, gdy człowiek chciał się posilić, zwłaszcza na Starówce, były z tym problemy. Dziś są tu naleśnikarnie i pizzerie, wytworne restauracje i piwiarnie, a wielojęzyczny tłum wypełnia ulice, przy których wabią sklepy, głównie z bursztynową biżuterią, księgarnie i sklepy z pamiątkami. Czas na uniwersytet. Po drodze mijam dom z tablica przypominającą zasłużoną dla kultury polskiej księgarnię i drukarnię, których właściciel Józef Zawadzki wydał w czerwcu 1822 r. po raz pierwszy drukiem „Ballady i romanse” Mickiewicza. Rozległy kompleks uniwersytecki obejmuje kilka dziedzińców i budynków, wśród nich piękną Salę Smuglewicza, przezeń ozdobioną na początku XIX w., w której w 1819 r. odbierał dyplom Adam Mickiewicz, a także kościół św. Janów, Chrzciciela i Ewangelisty. Pierwszy raz byłam tu w latach sześćdziesiątych, ale kościół był zamknięty i tylko przez dziurę od klucza oglądałam jakieś rupiecie i rozwalone sprzęty. Rokokową fasadę zdobiły po obu stronach wejścia marmurowe tablice. Napisy na nich zanotowałam. Oto one. „Ks. Piotr Skarga Pawęski, T.J. ur. 1536 zm. 1612, Wielki sługa Boży, Kościoła świętego apostoł żarliwy, Narodu sumienie i światło wiecznie żywe, Maluczkich orędownik serdeczny, kaznodziejstwa wzór nieśmiertelny, Prozy polskiej piastun niezrównany, Kultury na rubieżach krzewiciel wytrwały, Akademii Wileńskiej rektor pierwszy. W 400. rocznicę urodzin" – głosi tablica z prawiej strony. Z lewej: „Ks. Jakób Wujek T.J. ur. 1540, zm. 1594, Mąż wielkiej nauki i cnoty, Pism św. tłumacz wiekopomny, wiary świętej szermierz wytrwały, słowa i pióra mistrz wybitny, mowy polskiej bogactwa i piękna znawca wielki. Akademii Wileńskiej rektor drugi”. Tych tablic już nie ma. Nie przeszkadzały ani Niemcom, ani Sowietom. Kiedy je usunięto?
Jest czerwcowy dzień 2008 r. Nie bez trudności dostaję się do kościoła, bo właśnie odbywa się uroczystość rozdania dyplomów. Chciałabym zapytać tych młodych Litwinów, co wiedzą o filaretach i filomatach, którzy tu studiowali. Ale przechodzę wzdłuż bocznych naw, oglądam kaplice, pamiątkowe tablice i przyścienne pomniki. Uwiecznieni są Mickiewicz i Odyniec, Syrokomla, Kościuszko i Moniuszko, który przez wiele lat był tu organistą. Jakże imponujący jest ten pierwszy kościół parafialny w Wilnie, ufundowany przez króla Jagiełłę, poświęcony w 1427 r. Król Stefan Batory w wydanym 7 lipca 1578 r. we Lwowie Przywileju Fundacyjnym stwierdzał. „/.../ Wiele by przydało blasku i korzyści Wielkiemu Księstwu Litewskiemu gdyby /.../ Kolegium Wileńskiemu Towarzystwa Jezusowego nadane zostały /.../ przez nas przywileje należne uniwersytetowi /.../ i by było ono niczym plac targowy na Północy, na który jak na jarmark schodziliby się studenci z okolicznych krain, by zaczerpnąć zdrowej wiedzy i zasad wiary katolickiej.” Uczelnia kwitła, zwłaszcza w latach, gdy wykładali w niej bracia Śniadeccy, Joachim Lelewel, Euzebiusz Słowacki. Zaborca położył jej kres po powstaniu listopadowym. Józef Piłsudski dekretem z lipca 1919 r. powołał ją do życia, nadając nazwę Uniwersytetu Stefana Batorego. Na uroczyste otwarcie 9 października tegoż roku przybył wraz z Władysławem Mickiewiczem, synem Adama. Uczelnię w mieście, które kochał i do którego całymi latami tęsknił Marszałek, wspierał finansowo do końca życia. Otrzymując trzy lata później klucze Wilna chciał, by żołnierze, do których przemawiał strzegli je „nawet w najcięższych chwilach, jakby serce moje było wśród was”. I strzegli. Na Rossie przy grobie z napisem „Matka i Serce Syna”, pełnili wartę honorową do końca. 18 września 1939 r. gdy Sowieci wpadli na cmentarz – zginęli.
Źródło: "Moja Rodzina", 3/2010
|